Liturgia Dnia

 
Odsłon artykułów:
1381819

Jan urodził się w Dukli na początku wieku XV. Dokładnej daty jego urodzenia nie znamy. Wiadomo jednak, że dożył sędziwego wieku, a zatem musiał urodzić się na początku wieku XV. O rodzicach Jana wiemy tylko tyle, że byli mieszczanami. Nie możemy także nic konkretnego powiedzieć o młodości Jana. Zapewne uczęszczał do miejscowej szkoły, potem udał się do Krakowa. Legenda głosi, że tam studiował, jednak brak źródeł historycznych, które potwierdzałyby ten fakt.
Według miejscowej tradycji Jan miał już od młodości prowadzić życie pustelnicze w pobliskich lasach u stóp góry zwanej Cergową. Do dziś w odległości kilku kilometrów od Dukli znajduje się pustelnia i kościółek drewniany, wystawiony pod wezwaniem św. Jana z Dukli na miejscu, gdzie miał on samotnie prowadzić bogobojne życie.

Czytaj więcej: Rok 2014 - rokiem św. Jana z Dukli. Dziś Jego liturgiczne wspomnienie.

Każdy z nas chce się czuć bezpiecznie. Lubimy spontaniczność, ale jednak wolimy, gdy rzeczywistość jest przewidywalna. Potrzebujemy pewnych, jasnych reguł, procedur, schematów. Czujemy się zagubieni i zagrożeni, gdy coś się wymyka spod kontroli. Czasem mamy takie doświadczenie w relacji z Bogiem.
Wspominamy dziś dwóch apostołów. Obaj znajdują się w więzieniu, w sytuacji zagrożenia życia. Do jednego przychodzi anioł i go cudownie uwalnia. Drugi zostaje zamordowany – nie ma anioła, nie ma żadnego cudu. Jak to zrozumieć, że jednego z nich Pan ratuje, a drugiego nie?
Dziś podczas modlitw o uzdrowienie kościoły pełne są ludzi proszących o uwolnienie ich z chorób, zniewoleń, rozmaitych zranień. Jak to wytłumaczyć, że niektórzy otrzymują tę łaskę, a inni nie?

Czytaj więcej: Komentarz do Słowa Bożego na XIV niedzielę zwykłą

Każdy z nas chce się czuć bezpiecznie. Lubimy spontaniczność, ale jednak wolimy, gdy rzeczywistość jest przewidywalna. Potrzebujemy pewnych, jasnych reguł, procedur, schematów. Czujemy się zagubieni i zagrożeni, gdy coś się wymyka spod kontroli. Czasem mamy takie doświadczenie w relacji z Bogiem.
Wspominamy dziś dwóch apostołów. Obaj znajdują się w więzieniu, w sytuacji zagrożenia życia. Do jednego przychodzi anioł i go cudownie uwalnia. Drugi zostaje zamordowany – nie ma anioła, nie ma żadnego cudu. Jak to zrozumieć, że jednego z nich Pan ratuje, a drugiego nie?
Dziś podczas modlitw o uzdrowienie kościoły pełne są ludzi proszących o uwolnienie ich z chorób, zniewoleń, rozmaitych zranień. Jak to wytłumaczyć, że niektórzy otrzymują tę łaskę, a inni nie?

Czytaj więcej: Komentarz do Słowa Bożego na uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła

„Kto nie życzy zbawienia wszystkim, nie życzy go też sobie.”
W swoim felietonie sprzed miesiąca pt. „Hitler też niech żyje” stwierdziłem, że chciałbym spotkać w niebie wszystkich możliwych łajdaków, nawet Hitlera i Stalina. Wywołało to sporo reakcji, w tym dużo gniewnych. Pewien literat oświadczył mi w liście, że przestaje kupować „Gościa Niedzielnego”. „Widzę, że stał się Pan gorącym orędownikiem teologii liberalnej, której logicznymi konsekwencjami są indyferentyzm religijny i relatywizm moralny. Jeśli ktoś obnosi się z nadzieją, że Hitler będzie zbawiony, to implicite sugeruje ludziom »Róbta, co chceta!«” – napisał. I nieco dalej: „Problem polega na tym, że ja nie chcę spotkać w niebie ani Hitlera, ani Stalina.

Czytaj więcej: Łaknienie ryzykowne