Liturgia Dnia

 
Odsłon artykułów:
1381759

Jezus powtarza dziś trzykrotnie: „Królestwo niebieskie podobne jest…”. Królestwo niebieskie. Tyle razy już o nim słyszeliśmy, ale czy wiemy, co Jezus miał na myśli? Czym ma być królestwo niebieskie? Gdzie go szukać? Jak się przejawia? Kto je reprezentuje?
Czy Jezus myślał o ostatecznym triumfie i panowaniu Boga? A może chodziło Mu o jakiś rodzaj ziemskiej realizacji swej władzy? A może o porządek serca, duchową przynależność i duchowe rządy?
Zmagając się z odpowiedzią na pytanie, czym jest Boże królestwo, proponuję, byśmy przyjęli następującą definicję: Królestwo niebieskie jest tam, gdzie Bóg zwycięża. W świetle tej definicji przyjrzyjmy się dzisiejszym metaforom. Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli.

Czytaj więcej: Komentarz do Słowa Bożego na XVII niedzielę zwykłą 

Historia szkaplerza karmelitańskiego rozpoczęła się w XIII w. Gdy zakon był w bardzo trudnej sytuacji po opuszczeniu Góry Karmel i przeniesieniu do Anglii, św. Szymon Stock - generał karmelitów - często uciekał się w prośbach o pomoc do Matki Bożej. Maryja objawiła mu się 16 lipca 1251 r.; podając brunatny szkaplerz, powiedziała: "Przyjmij, najukochańszy Synu, szkaplerz zakonu twego jako znak mojego Bractwa i szczególniejszej łaski dla ciebie i dla wszystkich Karmelitów. Kto umierając mieć będzie na sobie ten szkaplerz, zachowany zostanie od ognia piekielnego, jest to bowiem godło zbawienia, puklerz i tarcza przeciw wszelkim niebezpieczeństwom, rękojmia pokoju i szczególnej mej opieki do końca wieków."

Czytaj więcej: Szkaplerz

Co by się stało, gdyby Pan pozwolił swoim sługom zbierać chwast z roli przed nadejściem żniwa? Z pewnością zniszczyliby wiele zboża. Jednak mogłoby się im przytrafić coś jeszcze. Tak bardzo zajęliby się chwastem, że zapomnieliby zupełnie o zbożu. Chwast, czyli zło, jest jak studnia bez dna, chce wciągnąć wszystkich w niekończącą się walkę. Co więcej, chce skupić na sobie uwagę, chce, by poświęcać mu cały czas. Chwastem nie można się nakarmić, nakarmić się można tylko zbożem. Zło jednak chce przedstawiać siebie jako pożywny pokarm. Ile to razy obmawiamy innych, zajmujemy się ich wadami – rosnącym w ich sercu chwastem?

Czytaj więcej: Komentarz do Słowa Bożego na XVI niedzielę zwykłą

W krakowskim klasztorze bracia codziennie śpiewają nieszpory, zajmując miejsce w neogotyckich, strzelistych stallach. Pełne są one ornamentów oraz roślinnych motywów, natomiast wyższa część zwieńczona jest postaciami świętych, nad którymi znajdują się aniołowie z instrumentami. Ktoś mógłby powiedzieć – ławki jak ławki, czym tu się zachwycać albo czemu się dziwić? Kiedyś zwróciłem uwagę na to, że stojąc w tych stallach, opieram łokcie o jakieś niewygodne zdobienie. Dopiero po pewnym czasie się zorientowałem, że ten uwierający mnie element to wyrzeźbiona fala wody. Dla odmiany w moje plecy wpijał się wijący się ku górze strzelisty roślinny ornament. Wtedy wszystko złożyło się w całość. Dotarło do mnie, że krakowskie stalle zawierają w sobie opowieść o dojrzewaniu i wzroście. Słowo Boże jest jak żywa woda, która obmywa i przepływa przez życie człowieka.

Czytaj więcej: Komentarz do Słowa Bożego na XV niedzielę zwykłą

Celem sakramentów, w tym przede wszystkim coniedzielnej mszy świętej, jest coś nieporównanie więcej niż zaspokajanie potrzeby religijnej.

Katolikami niepraktykującymi nazywamy tych, którzy w kościele pojawiają się bardzo rzadko, tych, którzy na niedzielną mszę przychodzą mniej więcej raz na miesiąc, ale również takich, którzy choć w ogóle nie chodzą do kościoła, chcieliby jednak przed śmiercią przyjąć święte sakramenty, a przynajmniej mieć katolicki pogrzeb.

Z różnych powodów ktoś mógł się znaleźć w grupie katolików niepraktykujących. Niektórzy pochodzą z rodzin, które na niedzielną mszę chodziły z rzadka albo wcale. Ktoś inny nauczył się zapominać o niedzielnej mszy podczas zaocznych studiów albo w związku z pracą, którą musiał wykonywać w niedzielę. W naszym pokoleniu rośnie liczba takich katolików, którzy przestają chodzić do kościoła z chwilą wejścia w związek niesakramentalny. Wydaje się jednak, że najczęstszym powodem odejścia od praktyk religijnych jest znalezienie się w środowisku, dla którego coniedzielna msza nie jest czymś oczywistym.

Czytaj więcej: Wierzący niepraktykujący